Plany.

maja 10, 2011 3 Komentarze

Codziennie mijam duże żółte pole. Żółte, bo rośnie na nim dywan z mleczy. Codziennie rano myślę sobie - następnym razem wezmę aparat... I później jest dzień deszczu. Dzień śniegu. I chmury. I znowu mijam żółte pole i myślę sobie - następnym razem wezmę aparat. I zapominam. I mijam białe pole. I myślę sobie - następnym razem wezmę aparat...

Oto moje białe pole. Gdybym zdjęcie zrobiła dzień później nie byłoby białego pola. Byłoby skoszone nieładne nic... Plany... Nie warto ich odkładać na potem.


3 komentarze :

  1. śliczne, wiem coś o tym tak chodziłam koło migdałowca, a jutro wezmę aparat, i tak dalej, resztę znasz :), wziął skubaniec i przekwitł, ale na szczęście w innym miejscu mocno zacienionym jeszcze rósł jeden więc coś tam pyknęłam :), ale pole pełne mleczy chodzi za mną cały czas, może kiedyś trafię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o jaaaaaaa.... pieknie.. uwielbiam Twoje pomysly... Twoje fotografie... Twoje spojrzenie na to co Cie otacza... i Twoje przecudne Dziecko !! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Szalenie to miłe... Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń