Natasza.

Natasza. Gdańsk. Kilka minut, jakie miałam przed warsztatami... Dla niej kilka minut to wystarczający czas i na szaleństwa i na wygłupy i całą masę min i emocji. Lubię ją za to!

Dawno jej tu nie było, ale na prywatne zdjęcia zawsze jest najmniej czasu. Inna sprawa, że zauważyłam, że aparatu na nasze spacery nie zabieram tak często, jak kiedyś. 
Minus pracy fotografa. Bardzo chcę to zmienić! 


Rodzinnie.

Po kolejnych spotkaniach widzę, jak szybko mija czas i jak szybko nasze dzieci rosną.
Widzę też jak bardzo ważne jest... zatrzymywanie czasu na zdjęciach. Tworzenie pamiątek niezapomnianych. Najbardziej wyjątkowych. Bezcennych.

Dlatego w takich chwilach doceniam to, że mogę to dla Was robić. Zatrzymywać czas.






Rodzinnie.

To była sesja wyjątkowa, bo rodzina wyjątkowa i potwierdzi to każdy, kto ma szczęście ich znać! Każda chwila z nimi inspiruje, uśmiecha, dodaje sił. 
Ogrom miłości, uśmiechu, siły i woli walki... Podziwiam i wspieram całym serduchem! 
I już czekam na nasze kolejne spotkanie!


Oczekiwanie.

Uwielbiam, jak wracacie do mnie... Jak mogę widzieć noworodki, które chwilkę temu fotografowałam, biegające i rozmawiające ze mną! Niesamowite! 
Albo czas płynie za szybko, albo te dzieciaki jakoś tak... ponadprzeciętnie rosną!