Tasza.

- Mamo, wiesz... jestem Twoim biletem na wszystko.
- Tak?
- Tak. Beze mnie nie skakałabyś po kałużach!

Mówiłam, że ją uwielbiam?






Tasza.

Czasem jest tak, że jest pięknie światłem. I wtedy fajnie jest ukraść jej te pięć minut. Dosłownie pięć. Kilka chwil... I oczywiście to nie jest tak, że dzieje się to sprawnie. Ooooo, nie. Bo nagadać się musi, namarudzić, ciągle ma nadzieję, że to słońce to poczeka na nią i ma zawsze czas... 
Ale jak już przestanie gadać...


Nie myślcie jednak, że jest to dziecko współpracujące z matką fotografem! To jest tester mojej cierpliwości i szybkości. To jest moja Łobuziara!


Razem.

Jakie są najfajniejsze sesje? Te razem. 
Kiedy możecie się skupić na sobie, na szaleństwach, uśmiechu i... uciekaniu! :)


Weronika.

Weronika. Warsztatowo w Konstancinie.