Natasza i Pixel.

listopada 18, 2016 5 Komentarze

Uwielbiam zimę. Niestety ostatnie zimy są mało zimowe, więc... szukam jej wszędzie. Rok temu urządziłam prawdziwe polowanie na nią. I nic! Nawet Bieszczady w grudniu jedynie pożegnały nas kilkoma płatkami śniegu. W tym roku będzie biało i ziiiimno (!). Na pewno!

Podczas wyjazdu rozchorował się Pixel. Ujęcia, na których Tasza go tuli powstały właśnie wtedy. Są to jedne z moich ulubionych ich wspólnych zdjęć.

5 komentarzy :

  1. Wpadłam tutaj przypadkowo i od razu zakochałam się w Twoich zdjęciach. Będę częstym gościem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój piesek niedawno też zachorował i niestety zdechł, dlatego pierwsza część wpisu niesamowicie mnie wzruszyła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne zdjęcia! Zwłaszcza to ostatnie. Zima zdecydowanie ma w sobie coś magicznego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakochałam się w pierwszym zdjęciu, jest magiczne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedny Pixel. :( Rozbrajają mnie Twoje fotografie. To prawdziwa magia i taka szczerość życia. :)

    OdpowiedzUsuń